Lanzarote – 4 dni odskoczni

Czas znowu nadrobić zaległości w pisaniu (a tych zaległości nieco się nazbierało). W pewien marcowy czwartek siedziałem akurat w biurze irytując się rozmaitymi drobnostkami a Piękna irytowała się oczekując od tygodni na informacje w sprawie rozmowy kwalifikacyjnej. Napisałem więc do Pięknej „a co gdyby tak wyskoczyć gdzieś na dzień kobiet?”. Po kilku szybkich pytaniach do jej rekrutera i do mojego managera załatwiliśmy parę dni wolnego i zabookowaliśmy pierwszy promocyjny wyjazd jaki udało mi się znaleźć. Tym sposobem już po 2 dniach siedzieliśmy na pokładzie samolotu do Arrecife, stolicy Lanzarote na Wyspach Kanaryjskich.

Lot na Lanzarote
Lubię latanie – często sam przelot dostarcza już pierwszych, pięknych widoków

Nie trzeba chyba dodawać, że bardzo niewiele było w tym planowania – co jest raczej do nas niepodobne. Zazwyczaj staram się dobrze przemyśleć każdy wypad, poczytać nieco o danym miejscu i stworzyć choćby bardzo ogólny plan. Tym razem postanowiliśmy postawić na spontaniczność. Jak się później okazało – spontaniczność może i daje poczucie absolutnej wolności, ale jednak czasem potrafi kosztować trochę więcej (głównie z racji prostych pomyłek – na które warto mieć przygotowaną rezerwę w budżecie 😉 ). Pomimo tych drobnych potknięć wróciliśmy z tego wyjazdu bardzo zadowoleni.

Na Lanzarote polecieliśmy z London Gatwick linią Thomas Cook, wracaliśmy na to samo lotnisko liniami Easy Jet, zaś na miejscu zatrzymaliśmy się w Arrecife Grand Hotel & SPA. Hotel wybraliśmy taki a nie inny (czytaj: nie najtańszy), gdyż nie mieliśmy zielonego pojęcia o geografii wyspy czy jaką pogodę możemy tam zastać o tej porze roku, więc dobrej klasy hotel z całym zapleczem zlokalizowany w centrum stolicy wydawał się (i był) całkiem dobrym pomysłem.

Lanzarote
Hotel zdecydowanie wyróżniał się na tle reszty architektury na wyspie – jest to chyba jedyny tak wysoki budynek (głównie zasługa działań lokalnego, legendarnego artysty Césara Manrique)

Pierwsze koszta spontanicznego wypadu dopadły nas już w trakcie transferu. Z racji braku jakichkolwiek informacji zarezerwowałem nam transfer z lotniska. Najpierw musieliśmy czekać w autobusie 45 minut aż się zapełni, po czym po przejechaniu ok 6 minut byliśmy już pod hotelem. Cała ta przyjemność dla 2 osób kosztowała nas dwa razy tyle co taksówka z lotniska do hotelu. Doświadczenie…. to wiedza potrzebna 5 minut wcześniej 🙂

Do wspomnianego hotelu nie mamy praktycznie żadnych zastrzeżeń. Zostaliśmy ulokowani apartamencie z pięknym, panoramicznym widokiem na morze, plażę i góry za którymi można było co wieczór podziwiać zachodzące słońce. Jeśli chodzi o okolicę hotelu (centrum Arrecife) to spodziewaliśmy się nieco większej liczby restauracji – najlepiej z lokalną kuchnią. Po krótkim spacerku okazało się jednak, że w bezpośredniej okolicy (nie mieliśmy zbytnio chęci na dłuższe spacery) nie znaleźliśmy nic interesującego, więc zdecydowaliśmy się na kolację w hotelu. Kosztowny błąd numer 2 🙂 Z racji tego, że mieliśmy wykupione jedynie śniadania, kolacja uszczupliła nasz budżet o 30 EUR od osoby.

Następnego dnia chcieliśmy wynająć samochód – jednak nie mogliśmy znaleźć wypożyczalni która mogłaby dostarczyć samochód przy tak małym wyprzedzeniu czasowym. Dlatego samochód zarezerwowaliśmy na dzień następny a tego dnia wybraliśmy się na wycieczkę autobusową po okolicy (miałem okazję po raz pierwszy wykorzystać swój hiszpański pytając starszego mieszkańca wyspy o kierunki – mój mały, personalny sukces 😉 ). Pospacerowaliśmy po Playa Blanca po prostu wypoczywając i zażywając tak potrzebnego słońca i ciszy. Byliśmy zrelaksowani do tego stopnia, że nie zauważyliśmy jak marcowe, kanaryjskie słońce przyrumieniło naszą wapienną karnację kiedy daliśmy nieco uśpić się szumiącemu oceanowi.

Lanzarote
Ogólnie pojęte lenistwo na granicy wydawanie jakichkolwiek oznak życia to jedna z moich specjalności. Mogę udzielać lekcji ludziom chronicznie zabieganym 😉 Jedynym skutkiem ubocznym mogą być poparzenia słoneczne i atrofia 😉

Po powrocie okazało się, że tego dnia w stolicy trwały względnie huczne obchody końca karnawału – więc znowu brak przygotowań spowodował, że byliśmy nie w tym miejscu o niewłaściwym czasie 🙂 Jednak nie zrażaliśmy się tym zbytnio, bo nie taki był cel naszej odskoczni – a spacery i ogólnie pojęte odcięcie od świata (co nam wychodziło bardzo dobrze). Po powrocie do hotelu kontynuowaliśmy spacery po centrum Arrecife, które nadal zachowało dużo z klimatu małego, wyspiarskiego miasteczka – głównie za sprawą zabytkowej fortyfikacji.

Lanzarote
Castillo de San Gabriel – XVI wieczny fort pamiętający czasy najazdów pirackich, obecnie muzeum archeologiczno-etnograficzne.

Lanzarote

Kolejnego dnia w końcu mieliśmy okazję pozwiedzać wyspę, której nie można odmówić uroku. Wulkaniczny, marsjański krajobraz, poprzetykany jest urokliwymi, portowymi mieścinkami, dziełami sztuki i instalacjami lokalnego artysty César Manrique (dzięki któremu wybrzeże Lanzarote nie zostało zabudowane bryłowatymi hotelami), bajecznymi punktami widokowymi i, przede wszystkim, surrealistycznie wyglądającymi winnicami.

Lanzarote
Punta Mujeres – jedno z malowniczych miasteczek na naszej trasie
Lanzarote
Widok z Mirador del Rio – pokrywa chmur nie przeszkadzała w podziwianiu krajobrazu. W tle lazurowe plaże oraz wyspa La Graciosa, na którą można wybrać się promem jeśli macie więcej czasu na zwiedzanie.
Lanzarote
Zwiedzanie Lanzarote samochodem to prawdziwa przyjemność i niezapomniane widoki
Lanzarote
Krajobraz Lanzarote, pomimo swej surowości, potrafi być zaskakująco piękny
Lanzarote
Widok na miasteczko Haria
Winnice Lanzarote
Takich winnic nie widzieliśmy nigdzie na świecie. Miejscami ziemia przypominała księżyc usłany setkami małych kraterów
Winnice Lanzarote
Mimo nietypowych metod uprawy – wina z Lanzarote są całkiem smaczne 😉
Lanzarote
Czego więcej chcieć od nieruchomości?
Lanzarote
W ciągu jednej wycieczki samochodowej każdy przystanek dostarcza pięknych widoków. Na zdjęciu widok z okolicy El Lago Verde

Nie przypominają one typowych winnic, które można zobaczyć na całym świecie. Każda winorośl rośnie w małym kraterze w ziemi wulkanicznej. Próbowaliśmy lokalnego wina – i trzeba przyznać, że jest na prawdę smaczne. Miłośnicy wina z pewnością znajdą wycieczki i degustacje dopasowane pod ich upodobania. Po samej wyspie jeździ się bardzo przyjemnie – drogi są w bardzo dobrym stanie, zaś ewentualne wzniesienia czy serpentyny nie wymagają znacznej wprawy (w porównaniu np. do Madery). Wyspę można przejechać „w poprzek” w niecałą godzinę (nie licząc postojów na podziwianie widoków). Po drodze odwiedziliśmy wiele małych miasteczek, próbując lokalnej kuchni no i oczywiście nie mogło się obyć bez postoju w przynajmniej jednym sklepie z pamiątkami (pozdrowienia dla Pięknej 😉 ) oraz – jak to ze mną – musieliśmy też odbyć awaryjny postój w poszukiwaniu kremu do opalania 😉

Lanzarote
Los Hervideros – miejsce w którym niegdyś lawa spływała do morza, tworząc po drodze imponujące formacje skalne.

Na zakończenie tego dnia pojechaliśmy na plażę Papagayo podziwiać zachód słońca. Miejsce jest przepiękne, jednak polecamy wyjechać z niego nieco wcześniej niż po zachodzie.

Lanzarote
Playa de Papagayo
Lanzarote
Zachód słońca na Playa de Papagayo przyciąga wielu ludzi – nie bez powodu.

Droga która prowadzi do Papagayo jest piaszczysta, usłana kamieniami i dziurami, po której maksymalna sensowna prędkość dla samochodu osobowego to 20 km/h. Jazda po niej po ciemku nie należy do najprzyjemniejszych – szczególnie po długim dniu zwiedzania wyspy. Z kolei posiadówka w hotelowym barze serwującym na prawdę wysokiej jakości drinki, pogadanki z bardzo uprzejmym barmanem w akompaniamencie skrzypiec na żywo jak najbardziej wpisywały się w to czego nam było potrzeba. Nie często bawimy się w ten sposób (zazwyczaj wręcz unikamy i uciekamy od tego typu rozrywek) jednak czasem dobrze też odpocząć w atmosferze rodem z Jamesa Bonda 😉

Ostatni dzień spędziliśmy na włóczeniu się po Arrecife – głównie na wypożyczonych elektrycznych hulajnogach (such fun – kto ma wiedzieć ten wie o co chodzi ;P ). Na sam koniec – zgodnie z naszym zwyczajem, usiedliśmy sobie na plaży i gadaliśmy o wszystkim i o niczym (filozofia, nauka, sens życia, pozaziemskie cywilizacje… lista tematów nie ma końca), czekając na nasz przepłacony transfer na lotnisko (tak – zabookowałem z góry transport w obie strony). Największą ironią losu okazał się fakt, że zagadaliśmy się siedząc 30 metrów od przystanku i nie zauważyliśmy kiedy nasz transfer odjechał 🙂 Tak więc musieliśmy zamówić taksówkę (stąd wiemy, o ile była to tańsza opcja 😉 ). Nie była to jednak stracona inwestycja – w trakcie krótkiej trasy nasz kierowca opowiedział nam o wielu ciekawostkach dotyczących wyspy: od geologii po historię jej ludności. Wspomniał, że wiele lokalnych firm taksówkarskich oferuje wycieczki po wyspie wraz z takim właśnie taksówkarskim przewodnikiem. Z pewnością polecilibyśmy taką opcję każdemu kto wybiera się na tę wyspę i chciałby nie tylko podziwiać widoki ale dowiedzieć się też czegoś więcej.

Lanzarote

Tak zakończyliśmy nasz krótki wypad na Lanzarote. Pomimo kilku oczywistych wpadek wspominamy go bardzo ciepło (w przenośni i dosłownie – pogoda dopisywała nam cały czas), zaś same wpadki dodają mu uroku i wywołują uśmiech na twarzy (ból portfela już mi przeszedł 😉 ).

Na koniec – czy polecilibyśmy Lanzarote na wakacje?

Skomplikowane pytanie. Moja znajoma poleciała na typowy resortowy urlop na Lanzarote miesiąc po nas i była bardzo zadowolona. Ja jednak poleciłbym Lanzarote ludziom, którzy w miarę często podróżują i chcieliby zobaczyć coś nieco innego. Jeśli ktoś wyjeżdża tylko raz w roku na typowy urlop, to myślę, że w Europie można znaleźć kilka innych, równie ciekawych opcji. Jeśli ktoś jednak szuka względnie cichej odskoczni, która ma do zaoferowania nieco inny krajobraz, wolność i łatwość swobodnego zwiedzania we własnym zakresie – to Lanzarote może stanowić bardzo ciekawą propozycję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: