Londyn w (niecały) 1 dzień

Do Londynu wybraliśmy się na wycieczkę „przy okazji”. Nie ukrywamy, że Londyn nie zalicza się do czołówki naszej listy, jednak musieliśmy odwiedzić ambasadę, więc szkoda byłoby nie skorzystać z okazji. Wyprawa do Londynu w dzisiejszych czasach niekoniecznie należy do relaksujących, jednak niektóre rzeczy są zdecydowanie warte zobaczenia.

W stolicy Królestwa Brytyjskiego bywam regularnie (przynajmniej raz na 1-2 tygodnie), jednak rzadko kiedy wychodzę poza moją stałą trasę: od dworca do biura w City, w okolicy katedry św. Pawła lub w okolicy polskiej ambasady właśnie. Ostatnimi czasy, z powodu poziomu bezpieczeństwa, staram się ograniczać moje wizyty w tym mieście do minimum. Jak na ironię losu jednak, Pięknej skończyła się ważność paszportu, a akurat w bieżącej sytuacji, najłatwiej i najszybciej było nam złożyć wniosek w londyńskiej ambasadzie. Los postanowił dorzucić trochę ironii do puli i tym oto sposobem wylądowaliśmy w Londynie, bezpośrednio po 2 zamachach (trzeci w Manchesterze), w dniu wyborów parlamentarnych – prawda, że świetny plan?

Osobiście fanem Londynu nie jestem. Owszem – architektura jest ładna, ale tylko ta zabytkowa, która coraz częściej jest przetykana szkłem i stalą. Trudno powiedzieć co mi konkretnie przeszkadza – może fakt, że to miasto kojarzy mi się głównie z pracą 😉 Jednak pomimo tego, że preferujemy zielone plenery niż betonowe lasy, szkoda byłoby nie skorzystać z okazji zobaczenia, jakby nie było, jednej z ciekawszych stolic europejskich. Dla nas (głównie dla Pięknej) Londyn ma jedną, zasadniczą zaletę: różnorodność knajp, restauracji i pubów (to ostatnie to z kolei moja atrakcja główna 😉 ). Mnie dodatkowo zaintrygowały londyńskie muzea, szczególnie biorąc pod uwagę nasze dobre doświadczenia z Muzeum Marynarki Wojennej w Portsmouth. Cała reszta o ile na pewno warta uwagi – do nas szczególnie nie przemawiała – przynajmniej nie na czas tej wizyty.

Jeszcze przed całym tym zamachowym zamieszaniem miałem przygotowany całkiem fajny plan na weekendowe zwiedzanie co ciekawszych miejsc nad Tamizą. Uwzględniał on parki, muzea, typowe atrakcje turystyczne. Jednak w tej sytuacji postanowiliśmy urządzić sobie wersję mocno skróconą, która omija w dużej mierze skupiska ludzi, w niekontrolowanej, otwartej przestrzeni. Tym bardziej, że pogoda była sino-pochmurna. I chociaż na żywo okolica nie wyglądała aż tak szaro, to na niektórych zdjęciach pogoda dodała nieco horrorowej atmosfery 😉 Wprawdzie wbrew stereotypowi, w czasie moich poprzednich wizyt w mieście, zazwyczaj dopisywało słońce, no ale cóż – witamy w Anglii 😉

Wyrabianie paszportu w ambasadzie w Londynie

Tutaj krótki akapit z dedykacją dla polskiego ducha urzędniczego. System organizacyjny w ambasadzie, jeśli chodzi o wydawanie paszportów, jest niby „zinformatyzowany”. Podejrzewam jednak, że lepiej sprawdziłby się XVIII wieczny mnich z gęsim piórem, obsługujący rezerwacje pocztą gołębią. Po umówieniu wizyty na konkretną godzinę kilka tygodni wcześniej (sama platforma elektronicznych rezerwacji jest co najmniej śmieszna pod względem funkcjonalności), udaliśmy się pośpiesznie taksówką do ambasady. Owszem – na stronie zastrzeżono, że wskazana godzina nie gwarantuje przyjęcia wniosku o tej godzinie. Nikt jednak nie wspomniał, że na tę samą godzinę umawianych jest nawet do 30 osób! Tym samym czas oczekiwania wynosi co najmniej godzinę (w naszym przypadku chyba dwie). W trakcie kiedy Piękna cierpliwie czekała aby móc ucałować pierścień pani w okienku, ja miałem okazję powędrować po swoich knajpkach w okolicy – sprawiedliwość ludowa jednak istnieje 😀

Londyn w 1 dzień

Pozostało pytanie: co robić w Londynie (w stanie zagrożenia terrorystycznego) w 1 dzień, z którego dużą część spędziło się w ambasadzie? Z powodu tego, że nie wiedzieliśmy jak długo zajmą nam czynności urzędnicze (i z powodu nietęgiego poczucia bezpieczeństwa), zaplanowaliśmy sobie jedynie wizyty w dwóch muzeach i krótki spacer.

Muzeum Historii Naturalnej

Udaliśmy się w kierunku stacji metra Blackfriars, skąd pojechaliśmy do South Kensington. Stamtąd kilkuminutowym spacerem poszliśmy do Muzeum Historii Naturalnej (propozycja Pięknej). Niestety, słynny główny hol wraz ze szkieletem diplodoka Dipi był zamknięty w przygotowaniu na nową wystawę. Nie dało się więc zrobić ani ładnych zdjęć samego muzeum (budynek jest na prawdę imponujący) ani wspomnianego holu głównego.

Muzeum Historii Naturalnej
Muzeum Historii Naturalnej z boku niestety nie prezentuje się tak okazale, zaś frontowe wejście zasłonięte było wysokimi „parawanami” aby zasłonić prace budowlane.

Pozwiedzaliśmy wszystkie darmowe wystawy i przyznamy, że zachwytu nie było. Owszem – było kilka miejsc (jak wystawa skamielin), które wywoływały efekt WOW oraz były ciekawe pod względem informacyjnym, jednak większość muzeum nie trafiła w nasze gusta. Płatne wystawy też niespecjalnie zachęcały. Może po prostu przybyliśmy w złym czasie i stąd lekki zawód.

Muzeum Historii Naturalnej
Kilka sal wystawowych utrzymało ten XIX wieczny, muzealny klimat, który czasem widać na filmach, jednak nie stanowiły one większości.
Muzeum Historii Naturalnej
Prehistoryczne skamieliny w jednej z klasycznych, starych sal wystawowych były jednymi z ciekawszych atrakcji (przynajmniej dla nas)
Muzeum Historii Naturalnej
Dużą część eksponatów stanowiły modele lub spreparowane okazy – coś w rodzaju statycznego zoo. Taksydermia nie jest moim hobby, jednak przyznam, że niektóre okazy były ciekawe.
Muzeum Historii Naturalnej
Niektóre modele czy szkielety na prawdę pozwalały nabrać perspektywy. Swoją drogą – niektóre z okazów z tego zdjęcia (kaszaloty, wieloryby) mamy nadzieję już wkrótce zobaczyć w naturze przy okazji innej wycieczki 😉

Muzeum Nauki

Drugie muzeum z kolei – Muzeum Nauki – stanęło na wysokości zadania. Miałem pewne obawy czy Muzeum Nauki, które było z kolei moją propozycją, przypadnie Pięknej do gustu, jednak ku mojemu zaskoczeniu wystawy bardzo jej się spodobały (bardziej niż większość w poprzednim muzeum 😉 ). Czasu niestety nie mieliśmy zbyt wiele, więc z wieloma eksponatami zapoznawaliśmy się „na szybko”, nie miałem czasu zagadać do wolontariuszy-przewodników przy wystawie lotniczej (którzy wyglądali na naprawdę obeznanych w samolotach II wojny światowej), ale dzięki temu zwiedziliśmy wszystkie darmowe wystawy (a płatne atrakcje brzmiały  również interesująco, wykorzystując nowinki typu google VR). W bardzo dużym skrócie – udało nam się zobaczyć wystawy: kosmiczną, ewolucji technologicznej, lotniczą i matematyczno-komputerową.

Muzeum Nauki
Wystawa poświęcona eksploracji kosmosu.

 

Muzeum Nauki
W części poświęconej eksploracji kosmosu można było zobaczyć rakiety, lądowniki, kombinezony i inne rozmaitości związane z historią eksploracji kosmosu. Ciekawostka: komputery pokładowe programu Apollo (jak w lądowniku na zdjęciu), które odpowiadały za wszelkie koordynowanie pracy silników i wszystkich systemów maszyny, korzystały z pamięci RAM o pojemności… 4 kilobajtów. Nadal uważasz, że potrzebujesz lepszego telefonu? 🙂
Muzeum Nauki
Wystawa poświęcona ewolucji technologicznej posiadała wiele ciekawych eksponatów z różnych etapów rozwoju techniki – od maszyn parowych, przez pierwsze samochody, po łodzie motorowe i samoloty.
Muzeum Nauki
Wóz konny królewskiej poczty. Myśląc o poczcie czasem mam wrażenie, że ewolucja technologiczna zatrzymała się gdzieś na tym etapie (ciekawe gdzie w tym wozie trzymali stertę druków awizo)
Muzeum Nauki
Wystawa ewolucji technologicznej to nie tylko pełnowymiarowe eksponaty ale również seria ciekawych modeli. Dla geeków jak my – coś świetnego 😉
Muzeum Nauki
W hangarze poświęconym lotnictwu było trochę za ciemno na zdjęcia, jednak mógłbym tam spędzić chyba cały dzień.
Muzeum Nauki
Wystawa poświęcona komputeryzacji była prawdziwym wehikułem czasu. Postęp kilku dekad dopiero da się zauważyć na takiej wystawie – kiedy obok starych komputerów lampowych, czy pierwszych komputerów Apple stoi najnowszy iPad.
Muzeum Nauki
Oglądając wystawę, można naprawdę docenić ile geniuszu trzeba było włożyć w wymyślanie tak abstrakcyjnych rzeczy od zera, które dla nas są oczywiste. Jako przykład, na zdjęciu – pierwsza (drewniana) myszka komputerowa.
Muzeum Nauki
Prawdziwy admin nie potrzebuje wyświetlacza w swoim terminalu 😉
Muzeum Nauki
Jeden z pierwszych serwerów Google z 1998 roku, zbudowany w dużej mierze z części jakości „sklepowej”.

Światła nie było zbyt wiele, dlatego też nie wszędzie dało się zrobić dobre zdjęcia (tym bardziej, że lustrzankę postanowiłem zostawić w domu). Jednak myślę, że każdy miłośnik jakiegokolwiek rodzaju technologii i nauki – od maszyn parowych, przez samochody, samoloty, radiokomunikację po komputery (od tych najstarszych do tych współczesnych) znajdzie coś dla siebie. Przykładowo – hangar samolotowy nie tylko dysponował egzemplarzami Harrier’a, Spitfire’a czy modelami pierwszych samolotów, ale też szczegółowo opisanymi silnikami przeróżnych maszyn latających.

Krótki spacer po Londynie

Później, znów metrem, udaliśmy się w kierunku Westminster pod Big Bena i Pałac Westminsterski. Architektonicznie robią wrażenie, jednak pogoda, ilość policjantów, dziennikarzy i całe to zamieszanie spowodowało, że udaliśmy się w kierunku dworca. Przez most westminsterski przeszliśmy na drugi brzeg Tamizy, po drodze zajadając argentyński street food (nazwy nie pamiętam).

Jak sprawić, żeby Londyn był zabawniejszy

Aby nie przepłacać za pociąg, bilety zarezerwowaliśmy z wyprzedzeniem, po godzinach szczytu. Tym samym mieliśmy trochę czasu do odjazdu naszego pociągu. Postanowiliśmy go spędzić w „podziemiu” stacji Waterloo, przepłacając za piwo w pubie. Po wypiciu po 2 w stosunkowo krótkim czasie, udaliśmy się na peron (mało nie spóźniając się na pociąg). Jak się okazało, z pociągowego wózka z przekąskami można było zamówić moją ulubioną: kolejne piwo. Tak więc trasa z Londynu upłynęła nam w bardzo dobrej atmosferze 😉 Zasadniczo dopiero wtedy Londyn zaczął nam się podobać i nas bawić – kiedy go opuszczaliśmy 😉

Tak na prawdę, miasto nie jest takie złe, pewnie damy mu przynajmniej jeszcze jedną szansę. Jednak pomimo tego, że ma wiele do zaoferowania, na pewno nie będziemy jednymi z zapalonych fanów Londynu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s