Fotobreak

Pogodny weekend sprowokował spacery. Postanowiłem poodkrywać pieszo najbliższą okolicę i przy okazji porobić trochę ujęć z powietrza.

Na spacer nie zabrałem niestety lustrzanki, ale dzięki temu mogłem po drodze skupić się na obsłudze latadła. Sama trasa liczyła sobie niecałe 10 km i wiodła przez pagórkowate tereny okolicznych farm. Początek trasy znajduje się zaledwie 10-15 minut spacerem od naszego domu, dlatego planuje wybierać się tam zdecydowanie częściej (szczególnie kiedy pola nieco bardziej obrosną).

Zdjęcia i filmy z powietrza wykonuję przy pomocy DJI Mavic. Nie będę rozpisywał się na temat samego drona, choć warto o nim nieco poczytać. Generalnie ustrojstwo jest o tyle praktyczne, że składane, więc można spokojnie włożyć go do plecaka idąc na spacer.

Jeśli chodzi o możliwości photo / video, dron prezentuje całkiem imponujący zakres możliwości. Istnieje możliwość ręcznego ustawiania wielu parametrów, w tym sposobu prowadzenia kamery. Obraz wideo nagrywany jest w rozdzielczości 4K, zdjęcia również wychodzą całkiem przyzwoite. Trzeba jednak cały czas pamiętać, że zarówno optyka jak i matryca takiego urządzenia – pomimo najwyższej jakości jak na tej klasy urządzenie – nigdy nie dorówna lustrzance. Docelowo, do fotografii powietrznej, chciałbym zaopatrzyć się w drugiego drona, Mavica pozostawiając na podróże. To jest jednak plan bardzo odległy jak podejrzewam 😉 Poza tym, jak widać (mam nadzieję) na niektórych ujęciach, Mavica stać na dużo więcej, niż parę amatorskich pstryknięć.

Trzeba przyznać, że w zrobieniu ładnych zdjęć bardzo pomaga sama natura. Pogoda, rodzaj zachmurzenia i odbite od pól światło pozwalają zrobić udane ujęcia z prawie dowolnego kąta. Pogodę wybrałem nieprzypadkową – liczyłem na nieco burzowych chmur w czasie powrotu i się nie zawiodłem. O samej okolicy jeszcze coś napiszę jak sam nieco więcej się o niej dowiem 😉

rzepak.jpg

W trakcie spaceru chciałem przetestować parę bajerów, w które wyposażony jest Mavic – głównie tryb śledzenia obiektu oraz utrzymywania wysokości. W pierwszym trybie dron wykrywa osobę na ziemi i lata za nią (lub wokół) w oparciu o obraz wideo bez wsparcia GPS. Tryb bardzo przydatny, kiedy chcemy po prostu spacerować, nie martwiąc się o kręcenie pamiątkowych ujęć. Dron wyposażony jest w czujniki przeszkód, więc o ile leci na wprost (a nie np. bokiem) to może również sam omijać krzaki, gałęzie czy drzewa. Drugi tryb – utrzymywania wysokości – polega na wykorzystaniu ultradźwiękowych czujników otoczenia, do utrzymywania stałego pułapu względem gruntu (wykorzystałem ten mechanizm w przelocie nad rzepakiem). Efekty eksperymentów widać na załączonym filmie. Sam film – tradycyjnie zrobiony na kolanie aby zademonstrować jakieś efekty. Obiecuję stworzyć coś bardziej przemyślanego, kiedy już będę miał dużo różnorodnego materiału 😉

Polecam zwrócić w pewnym momencie uwagę na przejeżdżający samochód Royal Mail. Poczta dotrze do adresata nawet na środku pola 😉 Wbrew pozorom, w tym szczerym polu też znajdują się pojedyncze domy, niektóre o bardzo ciekawej budowie. Jednak podejrzewam, że osoby mieszkające na takim odludziu raczej cenią sobie prywatność, więc nie latałem też w bezpośrednim pobliżu. Czasem można je zauważyć gdzieś w tle.

Swoją drogą, dzisiaj mimowolnie przetestowałem jeszcze jedną funkcję Mavica – autonomiczny powrót. Latałem pod słońce, ale cały czas udawało mi się utrzymywać drona w zasięgu wzroku. W pewnym momencie skupiłem się za bardzo na kadrze i już nie potrafiłem odszukać tej kropki na niebie. Na nieszczęście, zacięła się aplikacja na telefonie, tym samym straciłem transmisję. To się jednak czasem zdarza na moim telefonie, szybko więc zresetowałem aplikację. Ta ponownie się zawiesiła, po czym główny kontroler wyświetlił komunikat: brak komunikacji z dronem. Przez chwilę czekałem w nadziei, że kontroler nawiąże połączenie. Ten jednak nie odpowiadał. Po zresetowaniu kontrolera pozostało zaufać w technologię i czekać. Nie wiem jak długo to trwało, mogła to być minuta (wydawało się jak wieczność) ale w końcu usłyszałem brzęczenie Mavica, który posłusznie wrócił do domu. Nie wiem w jakiej byłem odległości od drona kiedy stracił łączność. Podejrzewam że zawiniło ukształtowanie terenu i wysokość przelotowa. W pobliżu (jednak w bezpieczniej odległości) na wysokości ok 300 metrów czasem przelatywały pojedyncze awionetki, dlatego starałem się trzymać latadło względnie przy ziemi, na wysokościach 50-75 metrów. Podejrzewam, że sygnał z drona nie mógł dotrzeć do kontrolera przez pagórkowatą okolicę. Na szczęście wszystko zadziałało jak powinno.

Z pewnością pojawi się więcej materiału z tej okolicy w najbliższym czasie. Najpiękniejsze jest to, że o tej porze roku, za każdą wizytą, okolica będzie wyglądała nieco inaczej.

DJI_0105 (2).JPG

One thought on “Fotobreak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s