Wyjazd na Arubę – informacje, co warto wiedzieć

Przed wyjazdem szukaliśmy informacji praktycznych na temat Aruby. Znaleźliśmy wprawdzie jakieś wskazówki porozrzucane pomiędzy różne zagraniczne fora, ale nawet w tym przypadku, trudno było znaleźć jakiś pojedynczy temat/wpis/artykuł zawierający w sobie praktyczne wskazówki. Może komuś te parę informacji przyda się planując wyjazd.

Wpis powstał nieco „na kolanie”, dlatego pewnie będę go jeszcze redagował i uzupełniał z czasem, kiedy sobie coś przypomnimy 😉 Jeśli pominąłem jakieś oczywiste informacje to pytajcie w komentarzach.

Jak wygląda krajobraz Aruby?

Na początku trzeba sobie zdać sprawę z tego, że istnieje wiele różnych typów wysp karaibskich, zróżnicowanych pod względem wyglądu, klimatu i budowy. Niektóre z nich są górzyste (wulkaniczne), porośnięte gęsto zielenią, często wilgotne (co czasem powoduje problemy z insektami), inne równinne i suche.

Aruba
Pustynna część wyspy kontrastuje z powszechnym wyobrażeniem Karaibów.

Aruba należy do wysp typu pustynnego. Jej położenie oraz budowa powoduje, że niewiele tu jest zieleni. Wręcz przeciwnie – większa część wyspy (i jej parku narodowego) to przepiękna pustynia porośnięta kaktusami. Nieustannie wiejące wiatry kształtowały przez wieki charakter i roślinność wyspy – dlatego też charakterystycznym elementem flory Aruby są powyginane wiatrem drzewa Divi Divi. Owszem, znajdziemy też palmy i typową tropikalną roślinność, jednak jeśli ktoś szuka dżungli czy widoków rodem z Blue Mountain na Jamajce – tutaj ich nie znajdzie. Jeśli jednak szukasz czegoś odmiennego, tropików z białymi piaskami, marsjańskich krajobrazów w głębi i w północnej części wyspy, lasów kaktusowych i czegoś więcej niż tylko palmy wzdłuż plaży – na pewno je tutaj znajdziesz. My lubimy tego typu pustynne krajobrazy, tak więc dla nas Park Arikok był przepięknym miejscem.

Gdzie znaleźć wakacje na Arubie?

samolot.png

Na chwilę obecną nie wiadomo nam o polskich operatorach, którzy mają w swojej ofercie wycieczki na Arubę. Znajdują się rozmaici pośrednicy, jednak przebitki na cenach są niewyobrażalnie duże. Dlatego zainteresowanym od razu polecam organizację wyjazdu na własną rękę lub przeszukanie oferty niemieckich, holenderskich lub brytyjskich biur podróży. My wybraliśmy Thomsona (czyli brytyjskie Tui).

Nasz wyjazd rezerwowałem na początku sierpnia, zaś na same wakacje lecieliśmy na przełomie października i listopada. Nie jest to wysoki sezon (wręcz jeden z sezonów o niskim obłożeniu). Ceny wyjazdu na tydzień, organizując wakacje samemu (np. rezerwując loty i hotele przez expedię, czy inne portale) była porównywalna do cen oferowanych przez biura podróży. Jednak w przypadku wyjazdów dwutygodniowych (na jakim nam zależało) różnica była znacząco na korzyść biur podróży. Nie wiem jak kształtowały się ceny kwater prywatnych, czy mniejszych hoteli przy innych plażach, bo z założenia chcieliśmy wyjechać na typowe wakacje, w dużym hotelu, który w swojej cenie już oferuje jakieś rozrywki. W naszym przypadku poza standardami hotelowymi w stylu różnorodnych restauracji czy barów, mieliśmy do dyspozycji również kajaki, paddle boardy, darmowe lekcje innych sportów wodnych itp. Jeśli decydujesz się na samodzielną organizację wakacji, regularne, bezpośrednie połączenie lotnicze z Arubą powinieneś znaleźć w ofercie holenderskich linii KLM (wyloty z Amsterdamu) lub w ofercie dużych firm turystycznych, jak Thomson, które oferują w sprzedaży również same bilety lotnicze (wyloty z London Gatwick i Manchesteru).

Aruba – język

Jeśli chodzi o język, wielu ludzi na Arubie jest mini-poliglotami. W przeciętnej restauracji, przystani sportów wodnych itp można zazwyczaj spokojnie dogadać się po angielsku, hiszpańsku, holendersku (te 3 języki dominują na wyspie), ale również często np po niemiecku (zgaduję, że z racji wpływów języka holenderskiego). Pomimo tego, że wyspa jest bardzo popularna wśród Amerykanów, to odnieśliśmy wrażenie, że hiszpański był jednak nieco bardziej dominujący – jednak jest to tylko subiektywne odczucie. Znając którykolwiek z nich można spokojnie dogadać się praktycznie na całej wyspie. Oczywiście znajomość podstaw paplamento zostanie doceniona uśmiechem lokalsów 😉

Noclegi i hotele na Arubie

hotel.png

Jeśli chodzi o formę pobytu to wszystko zależy od rodzaju wypadu, naszych oczekiwań i nawyków. My wybraliśmy się na wakacje all-inclusive, z premedytacją. Nie chcieliśmy się o nic martwić, szczególnie, że nie mieliśmy o Arubie zbyt dużego pojęcia. Jest to dobry wybór dla ludzi, którzy raczej planują być związani z okolicami swojego kurortu. Należy tu podkreślić, że Aruba sprawiła na nas wrażenie wyspy bardzo bezpiecznej (nie raz wybieraliśmy się na samotne spacery po plaży grubo po północy – nie spotkały nas żadne niemiłe przygody (jeśli już to tylko przyjemne 😉 ). Tak więc wychodzenie na własną rękę poza obręb resortów nie stanowi problemu i spokojnie można znaleźć wiele dobrych restauracji. W trakcie kiedy piszę ten artykuł (listopad 2016), władze Aruby rozważały wręcz podniesienie podatków dla opcji all-inclusive, aby wyciągnąć turystykę nieco poza duże resorty. Tak więc może okazać się że opcja all-inclusive jest nieopłacalna – co wtedy?

Wyjazd na Arubę można zorganizować na kilka sposobów. Każda plaża i każda okolica ma nieco inny charakter. Jeśli chodzi o wybór konkretnej plaży, to każda jest dobra, tym bardziej, że odległości pomiędzy nimi nie są tak duże i możemy śmiało odwiedzać sąsiednie.

Każda plaża ma swoje uroki i pewne cechy charakterystyczne, które jednym mogą przypaść do gustu a innym nie. My byliśmy na Palm Beach, w najbardziej chyba rozrywkowym hotelu, gdzie cały czas coś się działo i nie brakowało ludzi do dobrej zabawy, ale wystarczyło przespacerować plażą 5-10 minut aby znaleźć się już w kompletnej ciszy. Mamy plaże nieco bardziej skałkowe (wulkaniczne), z kolei przy co niektórych bardziej odludnych (jak Arashi) zejście do wody może być usłane losowymi kamieniami. Jak w każdym tego typu miejscu – lokacja dyktuje cenę, dlatego wynajmując pokoje w hotelu przy samej plaży trzeba się liczyć z adekwatnymi kosztami. Alternatyw jest jednak wiele – od mniejszych hotelików czy kompleksów „w drugim rzędzie”, butikowe (czyt.: drogie) hoteliki przy mniejszych zatoczkach, po prywatne kwatery w głębi wyspy, w otoczeniu czerwonej pustyni i kaktusów, gdzie można poczuć się nieco jak mieszkaniec wyspy.

W naszych marzeniach planujemy przynajmniej jeszcze jeden wypad na Arubę – na około miesiąc – w którym wynajęlibyśmy właśnie prywatne mieszkanie/dom. Jedno jest pewne – wynajmując cokolwiek w głębi wyspy od razu należy zaplanować również wynajem samochodu. Wyspa może nie jest duża, jednak komunikacja publiczna jest dosyć „symboliczna”, a dłuższe spacery – pomimo chłodzącego wiatru – mogą być wyzwaniem.

Aruba – paszporty i wizy

Aruba

W przypadku posiadaczy polskiego paszportu, możemy przylecieć na Arubę na okres do 3 miesięcy bez konieczności ubiegania się o wizę lub innych pozwoleń. Oczywiście dotyczy to tylko celów turystycznych. Wymagane było jedynie wypełnienie prostej deklaracji (którą otrzymaliśmy na pokładzie samolotu). Po wylądowaniu przekazujemy ją celnikowi, który w zamian wita nas na One Happy Island.
Jeśli komuś chodzi po głowie przeprowadzka na Arubę (a dotyczy to wielu osób, które tam były 😉 ) trzeba wiedzieć, że nie jest to taka prosta sprawa. Koszty mogą być ostatecznie całkiem wysokie, nie mówiąc o tym, że znalezienie pracy na Arubie jest dla obcokrajowców praktycznie niemożliwe. Aruba, jak większość innych wysp karaibskich, prowadzi bardzo restrykcyjną politykę zatrudnienia, w myśl której praca przysługuje w pierwszej kolejności Arubijczykom.

Aruba – ceny na miejscu

img_06301

Oficjalną walutą Aruby jest florin, jednak wszędzie uznawany jest dolar amerykański. Nawet w małym sklepiku spożywczym, gdzie wszystkie ceny były podane we florinach zapłaciliśmy dolarami. W niektórych miejscach (jak w przystaniach sportów wodnych) wręcz przyjmuje się jedynie dolary, dlatego nie wymieniałbym dolarów na floriny. Nie będziecie wiedzieli co z nimi potem zrobić. Polecam tutaj zaopatrzyć się w karte Revolut, dzięki której podróżowanie, nie tylko na Arubę, może być dużo przyjemniejsze i tańsze. Revolut obsługuje transakcje po kursie międzybankowym (czyli najkorzystniejszym, najbardziej zbliżonym do tego podawanego w mediach) w ponad 140 walutach i jest kartą pre-paid. To znaczy, że doładowujemy ją ze swojego konta lub innej karty, a w razie utraty/kradzieży złodziejowi na pewno nie uda się wydać więcej niż drobne które mamy na karcie. Całością zarządzamy z telefonu komórkowego, więc w dowolnym momencie, w kilka sekund możemy taką kartę doładować, zablokować, przelać środki spowrotem do banku, sprawdzić stan konta czy listę listę transakcji.

Uwaga – na Arubie używane są jakieś dziwne, prekambryjskie terminale, dlatego upewnijcie się:

  • czy wasz Revolut ma włączone płatności paskiem magnetycznym,
  • poinformujcie swój bank o wyjeździe aby wasza karta nie została zablokowana,
  • będąc przy bankomacie, który wypłaca dolary – wypłaćcie sobie mały zapas. Dolara zawsze łatwo można wydać nawet po powrocie, a zdarzyło nam się parę razy, że płatność kartą nie była możliwa (z powodu braku terminala lub problemów technicznych)
  • zabierzcie kilka różnych kart (Visa, Mastercard) najlepiej różnych banków – tak na wszelki wypadek 😉

Z revolutem mieliśmy parę drobnych przygód technicznych, ale nic co popsułoby nam wakacje. Wypłaty z bankomatów zazwyczaj wiążą się z prowizją operatora bankomatu (Revolut nie pobiera opłat, chyba że przekroczymy limit miesięczny wypłat z bankomatu, wtedy pobiera drobny procent od kolejnych wypłat gotówki).

Praktycznie wszystkie bankomaty na Arubie pobierają prowizję za wypłaty z kart nie należących do karaibskich banków. Nie należy więc się zrażać kilkoma dolarami doliczanymi do transakcji.

Jeśli ktoś preferuje gotówkę – Aruba nie ma limitu na ilość przywożonych pieniędzy, jednak kwoty powyżej $11 000 powinny być zgłoszone przy odprawie celnej.

Zauważyliśmy też, że lokalni zdają się nie lubić targowania. Wręcz w niektórych momentach zauważałem wyraźną zmianę zachowania z przyjaznego na obojętne po pytaniu o rabat. I bynajmniej nie wynikało to z jakiegoś agresywnego nastawienia czy braku umiejętności negocjacyjnych. Przyznam, że nie próbowałem negocjowania zbyt często, więc może po prostu miałem pecha w pierwszych kilku próbach. Jednak nie zmienia to faktu, że lokalni wiedzą, że żyją dzięki turystyce, ale też wiedzą, że wszędzie ceny są w miarę podobne i jeśli już ktoś przylatuje na wyspę, to raczej może sobie pozwolić na zapłacenie podanej kwoty. Może to tylko nasze odczucie – może ktoś ma inne doświadczenia?

Wskazówka praktyczna – jeśli macie problem ze zlokalizowaniem sprawnego bankomatu wypłacającego dolary, udajcie się do najbliższego kasyna. Są chyba w każdym hotelu a obsługa zawsze was bardzo chętnie do nich pokieruje 😉 W kasynie praktycznie zawsze znajdzie się sprawny bankomat dolarowy. Polecamy też jak najszybciej opuścić budynek w celu uniknięcia kolejnych wypraw do bankomatu 😉

Ceny na Arubie do najniższych nie należą. Porównałbym je do cen w dużych miastach typu Londyn. Wybierając opcję all-inclusive można znacząco ograniczyć wydatki na miejscu. Przez pierwszych kilka dni poza napiwkami tak na prawdę nie wydaliśmy nic. Opcja all-in odpowiadała naszym oczekiwaniom, ale następny wypad raczej zorganizujemy we własnym zakresie. Rozmaite atrakcje, typu parasailing, ciągnięcie za motorówką, wycieczki quadami, wycieczki katamaranem itp kosztują w przedziale $20 – $60 / os. Z niektórymi młodziakami możecie próbować potargować się „na Lewandowskiego” jeśli nadal gra w piłkę 😉 Nasi okazali się jego wielkimi fanami, więc wystarczyło wspomnieć, że jest się z Polski, rzucić nazwiskiem Lewandowski i już nasza wycieczka motorówką wydłużyła się dwukrotnie. Bilet autobusowy to koszt $2.50, taxi na tym samym dystansie to $12-$15. Za obiad w restauracji (zależnie od klasy i lokalizacji) zapłacimy w przedziale $10 – $30 (jeśli komuś po głowie chodzą homary czy inne cuda będzie musiał sięgnąć jeszcze nieco głębiej). Niektóre rzeczy są jednak warte swojej ceny. Za najlepszą pina coladę na tej planecie, robioną ze świeżego ananasa i kokosa na maleńkim stoisku przy kaplicy Alto Vista zapłaciliśmy $10 i szczerze, żałuję, że nie kupiliśmy ich więcej 😉

Pogoda na Arubie w pażdzierniku / listopadzie

IMG_0568 (2).jpg

Generalnie sprawdziła się rada, którą wyczytałem przed naszym wyjazdem: nie sprawdzaj prognozy pogody bo ta nigdy nie odzwierciedla realiów a jedynie będziesz się martwił. Pogoda – jaka by nie była – zawsze jest przyjemna. Nawet zachmurzenie czy przelotny deszcz nie powinien zepsuć wakacji. Huragany Aruby nie dotyczą (leży poza pasem huraganów), jedyne co zauważymy to większe fale. Mniej przejrzysta woda (z powodu unoszącego się drobnego piasku) jest chyba jedynym efektem ubocznym bardziej aktywnego morza o tej porze roku. Możemy swobodnie podziwiać ryby, jednak już np ujęcia z podwodnej kamerki mogą nie być tak kolorowe jak w rzeczywistości jeśli natrafimy na bardziej burzliwą pogodę.

W drugim tygodniu naszego pobytu niebo bywało zdecydowanie bardziej zachmurzone niż w pierwszym, gdzie zachmurzenia praktycznie nie było. Szarawe niebo często się przejaśniało, jednak czyste niebo nad Morzem Karaibskim daje zdecydowanie lepszy efekt. Ale nawet zachmurzenie może być atrakcją.

Pogoda na Arubie w listopadzie
Arubę omijają wszelkie burze, ale możemy je obserwować na niebie i horyzoncie, co jest spektaklem samym w sobie!

Przez cały rok na Arubie utrzymuje się praktycznie ta sama temperatura – 28-30*C. Ilość opadów również nie jest specjalnie zróżnicowana. Obowiązkowo należy pamiętać o kremie z wysokim filtrem (min. SPF30). Wprawdzie temperatura 30*C wydaje się niezbyt wysoka, ale należy pamiętać, że niska temperatura utrzymuje się tylko dzięki chłodnym wiatrom. Słońce nadal grzeje z taką samą siłą jak w środkowej Nigerii.

Co zabrać na Arubę?

Warto poszukać u swojego tour operatora lub innych brokerów oferty wycieczek na Arubie i zakupić vouchery jeszcze w Europie. Wydaje się to wbrew intuicji, ale oferty u pośredników (którzy mogą negocjować swoje stawki) są często bardziej konkurencyjne niż bezpośrednio u operatora wycieczki. Należy wycieczkę zabookować i pamiętać o zabraniu vouchera i wymienieniu go przed wycieczką na bilet.

Z dokumentów potrzebny będzie paszport i ewentualnie prawo jazdy (jeśli planujemy wynajmować samochód). Warto wyrobić sobie na wszelki wypadek międzynarodowe prawo jazdy. Małe pojazdy, jak UTV, czy quady można prowadzić z przewodnikiem bez prawa jazdy, nawet po drogach publicznych.

Jeśli chodzi o pakowanie się – sprawa jest bardzo prosta. Na Arubie jest cały czas przyjemnie ciepło, lub nieco bardziej ciepło i wilgotno – zależnie od pory roku. Jeśli jakiś wewnętrzny głos podpowiada ci „spakuj jakieś pełne buty i jeansy – na wszelki wypadek” – daruj sobie. Prędzej będziesz chodzić boso. Lekkie, materiałowe, długie spodnie mogą się przydać, jednak nie przesadzałbym. Wieczorami, jak w każdym hotelu, można było spotkać ludzi ubranych wręcz wieczorowo, ale to nie dla nas. My z Piękną postawiliśmy na praktycyzm, spakowaliśmy niezbędne rzeczy i zasadniczo zmieściliśmy się do jednej walizki. Na wycieczkę quadami lub UTV po wyspie (w parku Arikok) polecam ubrać coś, czego nie żal nam ubrudzić czerwonym pyłem spod kół, który może nie zejść z jasnych ubrań (jednak dalej unikałbym długich nogawek i rękawów). Pamiętaj, że na Arubie kremem trzeba być obsmarowanym nonstop. Nawet przy dużym zachmurzeniu należy się smarować – po prostu nie trzeba tego robić tak często. Dlatego, o ile nie przeszkadza ci przepranie sobie paru t-shirtów na wakacjach, weź większy zapas koszulek. Przechodząc nawet pomiędzy plażą a hotelem zakładamy ją na siebie (żeby nie zamarznąć od różnicy temperatury – klimatyzacja omal nas nie położyła) i dosyć szybko zaczynamy się lepić od kremu.

Co do samego kremu – na 2 osoby, zależnie od karnacji, polecam zabrać przynajmniej 2 (lub więcej) dużych, 200ml butelek. Filtr należy dobrać zależnie od karnacji, ale jeśli ktoś ma zamiar się smarować w pierwszym tygodniu SPF 15 to polecamy wizytę u lekarza specjalisty. Na pierwszy tydzień stosowanie czegokolwiek poniżej 30 uważałbym za ryzykowne. Poniżej 20 za nierozważne. Koniecznie należy też zabrać nakrycie głowy i nosić je wszędzie! Słońce na Arubie jest naprawdę zdradliwe, należy pamiętać o tym nonstop.

Polecam zakupić szczelny futerał na telefon/kamerę/aparat jeśli istnieje taka możliwość. Na Arubie wieje praktycznie nonstop, warto więc zabezpieczyć elektronikę przed piaskiem i pyłem. Jeśli chodzi o sprzęt do nurkowania (maska, płetwy) te są zazwyczaj dostępne do wynajęcia (w wielu hotelach bezpłatnie) oraz są zazwyczaj dostępne w cenie większości wycieczek na rafy. Jednak własny sprzęt daje pewien komfort i swobodę, szczególnie jeśli decydujemy się zwiedzać plaże i pływać do raf na własną rękę (co na Arubie nie jest problemem).

Co robić na Arubie?

058f6-utv

Przede wszystkim należy poczuć klimat tego miejsca i odpłynąć. Kiedy już zapomnimy o całym świecie, leżąc z drinkiem w hamaku, można zacząć myśleć o zwiedzaniu Aruby.

Na które wycieczki warto się wybrać? Odpowiedź jest prosta – na jak najwięcej. Aruba jest na tyle małą ale różnorodną wyspą, że warto zaliczyć wszystkie charakterystyczne miejsca. Spodobała nam się wycieczka łodzią podwodną (cena ok $100, jednak nam udało się załapać dużo bardziej okazyjną). To czy cena jest warta wycieczki w dużej mierze zależy od oczekiwań. Jako miłośnik wszystkiego co znajduje się pod poziomem wody – byłem bardzo zadowolony.

Przede wszystkim polecamy wycieczkę po drugiej stronie wyspy i Parku Narodowym Arikok. Można ją zwiedzać na wiele sposobów. Można wynająć samochód osobowy i wybrać się główną drogą do jednej z wielu plaż czy punktów widokowych, można wybrać się na wycieczkę grupową z kierowcą w jeepach. Trzeba jednak pamiętać, że dużym samochodem nie dojedziemy wszędzie. My postawiliśmy na pojazdy UTV, które okazały się chyba najlepszym wyborem – quady nie posiadają zadaszenia, co może przyprawić o poparzenia. Nasza wycieczka była o tyle wyjątkowa, że poza nami nie było więcej chętnych na daną godzinę i jechał z nami jedynie UTV przewodnika. Tak więc mieliśmy możliwość swobodnego zwiedzania, rozmów i poznawania Aruby i jej mieszkańców. Dodam, że inne wycieczki składały się nawet z kilkunastu pojazdów. Warto się wybrać na kilka różnych wypraw – chociażby dlatego że plaże po drugiej stronie (np w okolicy Natural Bridge) są zdecydowanie mniej zatłoczone. Jednak z powodu wiatru w tej części wyspy, morze jest często wzburzone i kąpiel może być bardzo niebezpieczna, dlatego należy najpierw upewnić się (najlepiej u przewodnika) czy plażowanie i kąpiele w danym miejscu są bezpieczne. Spokojnie można kąpać się w Natural Pool, jednak aby się do niego dostać, należy przejść przez trochę dosyć stromych i śliskich głazów, dlatego polecamy mieć na nogach ciasno spięte sandały lub inne obuwie. Minęliśmy paru pokaleczonych odważnych 😉

Nawet organizując samodzielną wyprawę – jeśli tylko mówicie po angielsku lub hiszpańsku – polecam znalezienie jakiegoś lokalnego przewodnika, który oprowadzi was po okolicy i poopowiada nieco o historii i faktach dotyczących różnych miejsc – wycieczka nabiera całkowicie innego wymiaru i staje się dużo ciekawsza.

Nie będę wymieniał tutaj pozostałych atrakcji typu wyprawy katamaranem na oglądanie delfinów itp, bo można je znaleźć bez problemu w internecie.

Najbardziej polecamy przede wszystkim nawiązać znajomości z lokalnymi mieszkańcami, którzy są niezwykle przyjaźni, zrelaksowani i chętnie pomogą nacieszyć się wyspą, z której są niewiarygodnie dumni.

Wskazówka praktyczna – lokalni polecili nam zwiedzanie wschodniej części wyspy po południu. Ma to związek z różnymi kierunkami wiatru i odczuwalną temperaturą w różnych porach dnia. W naszym przypadku się sprawdziło – pogoda była idealna.

Oczywiście Arubę polecamy miłośnikom sportów wodnych. Wiatr wiejący nonstop sprzyja uprawianiu różnych form surfingu. Warto też dać się ponieść lokalnej karaibskiej atmosferze 😉 Dowiedzieliśmy się, że w okolicy wiatraka przy Palm Beach, niektórymi nocami zbierają się ludzie (w tym lokalni) na nocne imprezowanie, jednak sami tego nie sprawdziliśmy – może ktoś inny zda nam raport z tego miejsca 😉

Po hucznym imprezowaniu polecam wczesnym rankiem (o godz. 6:00) wybrać się na farmę motyli. Można zobaczyć narodziny młodych motyli i ich pierwsze loty – bardzo relaksująca odmiana.

Na Arubie nie ma typowych, kolorowych raf, jak na Malediwach. Dla miłośników nurkowania polecamy sąsiednią wyspę Boneira – można na nią złapać lot z lotniska w Oranjestadzie. Sama stolica też jest warta odwiedzin, choćby dla samej kolonialnej architektury w centrum. Poza tą fasadą można przejść się wąskimi uliczkami, porozmawiać z mieszkańcami i poczuć nieco wyspiarskiego klimatu.

Bezpieczeństwo na Arubie

Nie będę nikogo namawiał do lekceważenia kwestii bezpieczeństwa, lecz nawet przez moment nie przyszło nam martwić się o tę kwestię. Wręcz pare razy przyszło nam nawiązać bardzo ciekawe rozmowy na plaży z gośćmi, którzy na pierwszy rzut oka nie wydawaliby się godni zaufania, a po krótkiej rozmowie mogliśmy rozmawiać o filozofii życia. Nie zastaliśmy typowych, znanych z innych wysp karaibskich, zamkniętych kurortów, z bramami, tablicami z ostrzeżeniami czy jakiejkolwiek uzbrojonej po zęby ochrony. Z drugiej strony nie stwarzaliśmy też szczególnych okazji do problemów – nie nosiliśmy zbyt dużej ilości gotówki, sprzęt (kamerkę, telefon w wodoodpornej obudowie itp.) zabieraliśmy zazwyczaj ze sobą do wody zamiast zostawiać na plaży, ale absolutnie nie wynikało to z obaw o to, że komuś mogą wpaść w oko. Jeśli komuś marzą się wieczorne spacery po plaży czy lokalnych restauracjach, absolutnie nie powinien poczuć się zawiedziony ani zagrożony.

Ostrożnie z przedłużaniem urlopu

Ostatnia rada pochodzi od naszego lokalnego przewodnika. Wspomnieliśmy Shawnowi, że myśleliśmy o przedłużeniu urlopu jeszcze o tydzień. Zaśmiał się i powiedział, że zna parę takich historii, w tym swojego szefa. Za każdym razem wygląda to tak samo. Ludzie przedłużają urlop raz, czasem drugi. Następnie wracają do swoich krajów, kalkulują i jeśli tylko istnieje taka możliwość, wracają na Arubę na dużo dłużej lub na stałe. Coś w tym jest 😉

P.S. – Zauważyłem, że wiele osób trafia na bloga szukając informacji o Arubie i trafia do tego posta. Jeśli poszukujesz jakichś informacji, których nie możesz tutaj znaleźć – daj znać w komentarzu – postaram się odpowiedzieć lub przeredagować nieco treść 😉

d4dd6-img_0681

 

O naszych wrażeniach z Aruby możesz przeczytać również w tym poście.

A tutaj można znaleźć krótki film z naszego wypadu na Arubę.

6 thoughts on “Wyjazd na Arubę – informacje, co warto wiedzieć

    1. Teoretycznie grudzień jest najbardziej deszczowym miesiącem, zaraz obok listopada i października. My lecieliśmy właśnie na przełomie tych dwóch miesięcy i nie mieliśmy ani jednego dnia deszczu. W drugim tygodniu naszego pobytu pogoda była nieco bardziej pochmurna ale nie można tego porównać do deszczowej pogody nad Bałtykiem 😉 Z resztą nawet w pochmurną pogodę trzeba było smarować się kremem bo człowieka i tak opala. Parę razy przeszły na horyzoncie spektakularne burze, poza tym z pogodą nie mieliśmy przygód. Jeśli popada to raczej w formie „prysznica”, głównie o porankach. Oczywiście wilgotność powietrza w tych miesiącach jest znacząco wyższa, ale dla nas było to zauważalne może przez pierwsze 1-2 dni. Wszystko podobno zależy od roku. Zaleta wyjazdu w tzw. „niższym sezonie” jest taka, że omijasz tłumy głośnych turystów, wesela przy plaży na każdym kroku i ogólnie powinno być nieco spokojniej na wyspie. Ogólnie też przejmowaliśmy się pogodą przed wyjazdem dosyć bardzo i dopiero po powrocie zrozumieliśmy radę którą gdzieś wyczytałem – nie martw się pogodą – i tak będzie pięknie, nie oglądaj prognoz – i tak się nie sprawdzają 😉 Wydaje mi się też trochę, że z racji nawyków znad naszego Bałtyku, nauczyliśmy się jako naród utożsamiać deszcz z zepsutym urlopem, co niekoniecznie musi być prawdą na Karaibach 😉 Życzę udanego pobytu, nawet jeśli popada 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s